Strona główna Kraj PZKol zbiera na spłatę długu wobec Mostostalu Puławy

PZKol zbiera na spłatę długu wobec Mostostalu Puławy

0
Fot. Szymon Gruchalski

Na oficjalnej stronie internetowej toru kolarskiego w Pruszkowie powstała zakładka „Zbiórka”, a na Facebooku utworzono wydarzenie „Ratujemy TOR Kolarski w Pruszkowie” – w taki sposób Polski Związek Kolarski chce uzbierać pieniądze na spłatę długu wobec Mostostalu Puławy, czyli firmy, która zbudowała welodrom. 

O kłopotach finansowych pruszkowskiej areny wiadomo nie od dziś. Prezes Polskiego Związku Kolarskiego Janusz Pożak narzekał w rozmowie z nami na brak jakichkolwiek pieniędzy na bieżące działania, więc nic dziwnego, że nie jest w stanie pozyskać funduszy na zapłatę Mostostalowi Puławy.

Zwracamy się z prośbą o pomoc i ratunek dla toru kolarskiego w Pruszkowie. Ogromny dług i rosnące w zastraszającym tempie odsetki spowodowane przez zaniedbania i niegospodarność osób, które były odpowiedzialne za budowę toru do dzisiaj nie pozwalają na stabilne warunki do treningów naszym kolarzom ani na pracę ukierunkowaną na rozwój jednego z piękniejszych obiektów w Polsce [pisownia oryginalna]

– napisali organizatorzy akcji, dodając, że do końca br. potrzebna jest kwota w wysokości 600 tysięcy złotych, a ogółem 8 milionów złotych.

Publiczne zbiórki pieniędzy na rozmaite cele, w tym kolarskie, są w ostatnim czasie coraz bardziej popularne, ale czy także i jedna z najnowocześniejszych tego typu aren sportowych w Europie i pierwsza taka w Polsce musi uciekać się do takiego rozwiązania?

Poza tym trudno się spodziewać, żeby crowdfounding przyniesie w tym przypadku pożądany efekt. Według ostatnich danych PZKol-u, zadłużenie Związku wynosi nieco ponad 12 milionów złotych. Biorąc pod uwagę, że ustawowe odsetki wynoszą w tej chwili 9,5 procenta w skali roku, to miesięcznie na samą ich spłatę Janusz Pożak i spółka potrzebują 100 tysięcy złotych plus koszty związane z utrzymaniem toru, także około 100 tysięcy złotych.

Wydaje się, że sytuację finansową Polskiego Związku Kolarskiego, a co za tym idzie, toru kolarskiego w Pruszkowie może uratować jedynie powrót stałego finansowania przez Ministerstwo Sportu i Turystyki oraz powrót sponsorów – takich jak chociażby Państwowy Koncern Naftowy ORLEN, który wycofał się po seksaferze z ubiegłego roku.