fot. Michał Kapusta/Natorze.pl

Wielkimi krokami zbliża się duże kolarskie święto – mistrzostwa świata w Glasgow w wielu rowerowych konkurencjach. Wśród nich jest kolarstwo torowe, w którym liczymy na medale naszych reprezentantów.

Na podium torowych mistrzostw świata czekamy od mistrzostw w Berlinie w 2020 roku. Wówczas trzecie miejsce w omnium zajęła Daria Pikulik. W tym roku wywalczyła także brązowy krążek na mistrzostwach Europy w scratchu. Głównie skupiała się na startach w wyścigach szosowych. Wygrała etapy w Australii oraz Bretanii, a także zajęła miejsca w czołowej trójce na klasykach w Belgii i Holandii. Teraz już skupia się na torowych mistrzostwach.

Szosowe ściganie bardzo przekłada się na starty torowe. W moim przypadku nie trenuję bardzo dużo na torze, co uważam jest dla mnie lepszym wyjściem. Myśle, że moja dyspozycja jest bardzo dobra. Razem z trenerem skupialiśmy się na przygotowaniach, teraz głównie pod katem mistrzostw świata. Może nie wszystko się układało, ale ostatnie dwa tygodnie przebiegły już zgodnie z planem

– przyznała Daria Pikulik.

Kolarze walczą także o kwalifikacje na przyszłoroczne igrzyska olimpijskie. Jedną z olimpijskich konkurencji jest omnium, w którym Pikulik wystartuje na mistrzostwach świata po raz pierwszy od medalowego startu w Berlinie.

Myśle, że głównym celem jest złapanie jak największej liczby punktów do kwalifikacji olimpijskich. Oczywiście, osobiście myślę o medalu w omnium i mam nadzieję także na dobry występ w scratchu

– dodaje brązowa medalistka mistrzostw Europy w scratchu.

Nadzieje medalowe wiążemy także z Mateuszem Rudykiem. Brązowy medalista mistrzostw świata z Pruszkowa z 2019 roku w tym sezonie ma na swoim koncie miejsca na podium w ważnych zawodach. Polski sprinter wywalczył srebrne medale na mistrzostwach Europy oraz na Pucharze Narodów w Milton.

Jestem bardzo zadowolony z obecnego sezonu, srebro na Mistrzostwach Europy i później na Pucharze Narodów pokazują, że cały rok byłem na bardzo dobrym poziomie i walczyłem o medale. Na pewno dodają mi troszkę „skrzydeł” i mówię sobie, że skoro tam było mnie stać na walkę i zdobywać medale, to czemu by tego nie powtórzyć teraz na Mistrzostwach Świata. Oczywiście zdaję sobie z tego sprawę, że jest to inna ranga zawodów i wszyscy zawodnicy ze świata główną formę szykowali właśnie na sierpniowe Mistrzostwa Świata, ale mimo wszystko jestem dobrych myśli i myślę, że stać mnie na walkę o dobry rezultat, a czy starczy to na zdobycie medalu to pokażą zawody i moi rywale

– mówi reprezentant Polski.

Kandydatów do podium w sprincie indywidualnym nie brakuje. Kiedyś mówiło się głównie o Holendrach, innych zawodnikach z Europy i Australijczykach. Obecnie do tego grona dołączyli Nicholas Paul z Trynidadu i Tobago czy kolarze z Azji – na czele z Japończykiem Kaiyą Otą, która na Pucharze Narodów dwukrotnie zajął drugie miejsce. Jednak w klasyfikacji generalnej triumfował Mateusz Rudyk, który wyprzedził Harriego Lavreysena. Znakomity Holender zwyciężył w dwóch pierwszych rundach, a w trzeciej nie wystartował.

Aktualnie myślę, że jest koło 10-12 zawodników, których na prawdę stać na medal Mistrzostw Świata i to jest bardzo zbliżony poziom do siebie, więc będą decydować niuanse oraz dyspozycja dnia. Myślę, że nadal faworytem do złota będzie Harrie Lavreysen. Jest też jak zawsze drugi z Holendrów – Jeffrey Hoogland, ale groźni będą Australijczycy i można byłoby tak wymieniać dalej, bo nie zapominajmy o Wielkiej Brytanii tym bardziej, że będą u siebie. Są jeszcze Francuzi, Japończycy, rekordzista Świata na 200m – Nicholas Paul i jeszcze paru zawodników się znajdzie. Lista jest długa. Wszystko okaże się już niedługo – gdzie jestem i gdzie jest świat rok przed Igrzyskami Olimpijskimi w Paryżu. Czuję się dobrze, a nawet i bardzo dobrze. Ostatnie treningi pokazały mi, że jestem dobrze przygotowany do startu i liczę na to, że to nie tylko treningi, ale już i start na Mistrzostwach Świata pokaże, że jestem w dobrej dyspozycji i gotowy na walkę

– powiedział nam Mateusz Rudyk.

W konkurencjach sprinterskich szansę na dobry wynik ma nasza kobieca drużyna. Polskie sprinterki już nieraz pokazały, że potrafią uplasować się w czołówce. Ostatni raz dokonały tego na Pucharze Narodów w Miltonie, gdzie Marlena Karwacka, Urszula Łoś i Nikola Sibiak zdobyły brązowy medal.

Na pewno medal w Pucharze narodów zmotywował nas przed mistrzostwami świata. Jednak jestem świadoma konkurencji, jaką mamy. Najważniejsze są dla nas kwalifikacje olimpijskie i poprawianie swoich rezultatów życiowych. Na ile nam to starczy, okaże się już 3 sierpnia. Sprint drużynowy nie jest konkurencją, którą można zaplanować. Każda z nas ma przed sobą swoją rundę i za zadanie przejechać ją jak najszybciej, nie popełniając błędów podczas zmian

– przyznała Marlena Karwacka.

Poza sprintem drużynowym wystartuję w keirinie. Ciężko mówić o konkretnych celach. Po moich tegorocznych występach w tej konkurencji, podchodzę do niej optymistycznie i z bojowym nastawieniem

– dodała polska sprinterka.

Na mistrzostwach świata w konkurencjach średniodystansowych wystartuje Alan Banaszek. Obecnie w koszulce mistrza Polski ściga się na Tour de Pologne. Szosowy start w jedynym polskim wyścigu rangi World Tour będzie dla niego przy okazji elementem budowania formy przed zawodami w Glasgow.

Myślę, że start w Tour de Pologne wprowadzi mnie w wysoki rytm wyścigowy i może to zaowocować dobrą dyspozycją na mistrzostwach świata

– przyznał Alan Banaszek.

25-latek ma na swoim koncie medale mistrzostw Europy, ale brakuje mu miejsca na podium podczas światowego czempionatu. Chociaż w Glasgow obsada będzie mocna, to Polak stawia sobie najwyższe cele.

Będę startował w Omnium i Madisonie. Plan jest taki, żeby zdobyć medal, który jest w moim zasięgu. Jakiego będzie koloru, to się okaże

– powiedział mistrz Polski w kolarstwie szosowym.

Na mistrzostwach Europy w Grenchen Patryk Rajkowski sprawił małą niespodziankę. W finale mocno obsadzonego keirinu finiszował na drugim miejscu, przegrywając jedynie z Harriem Lavreysenem. Niestety, Polacy nie wywalczyli kwalifikacji na mistrzostwa w keirinie.

Medal na Mistrzostwach Europy w Keirinie zdecydowanie podbudował moją pewność siebie. Bardzo mocno pracowałem na taki wynik i droga po to srebro było morderczą przeprawą. Do Mistrzostw Świata wcale nie było inaczej, ale taką wybrałem sobie dyscyplinę. Niestety, w keirinie nie wystartuję, bo zabrakło nam garstki punktów, żeby zdobyć prawo do startu na tej imprezie

– przyznał Patryk Rajkowski.

Polski sprinter także zwrócił uwagę na walkę o punkty do rankingu olimpijskiego.

Myślę, że jesteśmy bardzo dobrze przygotowani, ten start na Mistrzostwach Świata jest dla nas bardzo ważny, ponieważ musimy podgonić z punktami. To są bardzo ważne zawody na drodze do kwalifikacji Olimpijskiej

– dodaje reprezentant Polski.

Sprinter przedstawił także swoje cele na mistrzostwa, a najważniejszy będzie start w sprincie drużynowym.

Przede wszystkim musimy być przed Niemcami i Kanadyjczykami. Czym wyżej tym lepiej. Wystartuję również w wyścigu na kilometr i tam chciałbym złamać znów minutę. Patrząc na wyniki z poprzednich Mistrzostw, będzie to podstawa do wejścia do najlepszej ósemki i walki o medal

– przyznał Rajkowski.

Poprzedni artykułGlasgow 2023: Program mistrzostw świata
Następny artykułGlasgow 2023: Listy startowe – Dzień 1 (3 sierpnia)
Kamil Karczmarek
Dziennikarz z zamiłowania. Interesuje się wieloma dyscyplinami sportu. Od kolarstwa szosowego, po BMX, do saneczkarstwa, snowboardu i bobslei. Student turystyki historycznej.